sobota, 21 lipca 2018

Wiadomość

Zanim ktoś zrobi mi wodę z mózgu,
Zanim podejmie za mnie tę decyzję,
I spali na stosie... o losie...

Czy wolno mi decydować,
Czego mam dzisiaj żałować?
Mam dla Ciebie nową wiadomość,
Słowo klucz: Świadomość.
©

Diagnoza

Żar goryczy rozlał się po wszechświecie
Niczym ogień z papierosa na domowym parapecie.
Rozdarte myśli, rozdarte serca,
A o co poszło? Nikt nie pamięta.

Tu szyba pęknięta, tam okno rozbite,
Nazwij jak chcesz, whisky niedopite.
Whisky niedopite...została kropla,
W tym morzy potrzeb, czy wejdziesz do środka?

Jest wiele myśli, myśli są jak narkotyk,
A prawie każda tu wróży kłopoty.
Narkotyk, to ta myśl- jeśli nie zażyjesz...
Nie zaczynaj, lub już nie żyjesz.

Brak szyby w oknie,
Brak whisky, ale jest lód.
Nie chłodzi goryczy, myśli jest tu w bród.
Każda inna, lecz wszystkie znają ten sam ból,
Diagnoza świata, ma ją swoją każdy,
I każdy sam sobie król. ©

Pomóż nam...

Krzyk w niebogłosy...jednak nikt nie usłyszy,
Krzyk jest wewnątrz, w środku tej głuchej ciszy.
Tu szumią tylko jesienne liście,
Z nieruchomych drzew zlatują,
Niby uroczyście.

Robią wkoło siebie wiele zamieszania,
Nie słyszą chłopca, cichego łkania.
Gdy dziecko się budzi, inne uczy umierania
Jeszcze nie jest za późno do jego spotkania.

Jeśli spotkasz mojego brata, moją siostrę
Gdzieś pod lipą, pod bukiem, pod dębem.
Powiedz...że czekam, ja tutaj będę,
Bo wiem, że przy nich jest moje miejsce.

Nikt inny, tylko ja...a może i wszyscy
Ci którzy błądzą wśród chmur,
Czy oni także powinni być czyści, niewinni?
By pomóc zburzyć ten niemocy mur. ©

piątek, 29 czerwca 2018

****

Pustka w głowie, nikt nie podpowie
Jakie myśli krążą w tobie?
Rymy dziś łatwo nie tworzą się nowe
Jakby zwoje -moje, mózgowe były w zmowie.

Jestem na balkonie,
Swoje myśli gonię,
Gdy jestem już o krok...
Swój zataczam okrąg.
Jak ptaki na które patrzę,
Ruszają się jakby były w teatrze...

Bezład bezradny niebezpiecznie krąży,
Do zniewolenia mojej duszy krąży.

Czekam, i czekam...wciąż nie narzekam,
Cierpliwość- to dobra cecha u człowieka
Z nią możesz wszystko w życiu wygrać,
Ważne by tylko uczciwie grać.
I z życia całymi garściami brać.

Bo...Człowieku, jesteś tylko człowiekiem,
Ta mądrość raczej każdemu przychodzi z wiekiem.
A mądrości nie przyswoisz sobie żadnym lekiem,
Żadnym specyfikiem, czy innym patentem,
Jak chcesz, to możesz być tylko pacjentem. ©

Tytuł posta...

Wiem ile muszę,
Wiem ile mogę,
Podniosę się, nawet gdy kiedyś podstawisz mi nogę.
Żyję spokojnie,
Tak jak na wojnie.
Patrzę ilu jeńców ona znów pojmie...


Ilu będzie znowu ofiar głodu, nienawiści.
Jaki jest limit ludzkich pokładów ciągłej zawiści??
Nie wiem, co przyniesie mi kolejny dzień,
Może spadnę w dół jak gwiazda,
Lub będę wielka jak cień.


Liście z drzew już dawno spadły,
Razem z nimi spadła moja rozpacz,
I chociaż zostało we mnie wiele otarć,
Każde z nich umiem rozpoznać.

Nowy dzień daje nowe życie,
Kładziesz się wieczorem, wstajesz o świcie.
Nie pozwól sobie, by żyć w niebycie,
Kreuj swoje życie jak najobficiej.

Czasem też czuję złość,
Życie ciągle daje w kość,
Ból przeszywa mnie na wskroś...
Tego stanu mam już dość. ©

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Za-tru-ty owo-c

Proszę, daj mi odtrutkę na życie,
Bo zabiera mi radość i spokój
A gdy pałam niebiańskim zachwytem,
Przyprowadza za rękę Niepokój.

Proszę, daj mi odtrutkę na szczęście,
Które chodzi własnymi drogami.
I próbuje odnaleźć mi miejsce,
Poza moimi marzeniami.

Proszę, pozwól mi nie brać więcej
Niż potrzebuję
Pozwól poczuć jeszcze goręcej
To czego nie umiem,
To czego nie czuję.

Proszę, pozwól mi nie być dzisiejszym człowiekiem,
Bo wstyd mi. często za ten gatunek.
Coraz ciężej wlecze się wiara,
Która przychodzi tu na ratunek.

Proszę, nie zapomnij o mnie,
Gdy będziesz poza zasięgiem.
Ja myślę o Tobie, i wiem...
Rozpoznasz mnie jednym dźwiękiem...
©

Człowiek i czas stanęli przed sądem...

-Jeszcze tylko piękne zakończenie, i powieść napisana!- ucieszył się bardzo.
Z tej radości nawet przez cały dzień był miły dla wszystkich, nawet dla znienawidzonej sąsiadki i jej " głupiego kundla". Poszedł do sklepu, kupił sobie kolejną butelkę wina. Był samotny, więc za każdym razem, gdy sięgał po kieliszek, przeklinał swoją dolę, wypominał sobie błędy, i obwiniał za nie innych.
W czasie pisania jednej książki, opróżnił 12 butelek...był ciągle sfrustrowany.
Nagle, gdy sprzedaż przyniosła bardzo owocne plony. 2 tyg.  po euforycznym uniesieniu, Człowiek trafił do szpitala. Zemdlał na ulicy. Po kilku dniach wybudził się ze śpiączki:
   -Gdzie ja jestem? Co się ze mną dzieje?
   -Jest pan w szpitalu, i miał pan ostrą niewydolność nerek, zator w żyłach. Również w pana krwi wykryliśmy dużą dawkę alkoholu...czy od dawna ma pan problem z alkoholem?
   -Boże, ja??? Alkohol? Nie! Nie piję!
   - Myślę, że powinien pan zgłosić się...
   - Co to za insynuacje?? Jest pan bezczelnym chamem!...- i dalej zaczął poważnie zwymyślać lekarzowi.
  - Proszę pana...- podjął próbę lekarz
  - Ja pana o nic nie proszę! Nie potrzebuję pomocy! Niech pan stąd wyjdzie! Chcę zostać sam!...

WIECZÓR< TEN SAM DZIEŃ>

- Cóż to za bzdury! Co za facet! Kto go tu zatrudnił?!...- Człowiek był wciąż wzburzony...
Nagle krzyknął, i kurczowo złapał się za klatkę piersiową, z trudem oddychał...
Gdy przybiegli lekarze było już...
      _ Co jest?? Co Się dzieje?
   Halo!! Do cholery, jest tu ktokolwiek?!...
Nagle uświadomił sobie, że jego stopy wcale nie dotykają ziemi. Stoi na chmurze.
     - Boże, czy to sen? Czy ja...

   -Witaj Człowieku! - odezwał się nagle głos, odbijając się echem.
      - Halo! Czy to są jakieś żarty? Co się ze mną dzieje- przestraszył się Człowiek.
     - Żarty były tam- głos wskazał za pomocą wiatru ziemię.
      - O co chodzi??- pytał coraz mniej pewny siebie Człowiek,
    - O co choooooooodzi- powtórzył głos. - Tam, na ziemi, twoje ciało umarło. Będziesz teraz sądzony, ja jestem sędzią. Moje imię- CZAS.
     - Nie rozumiem- wybąkał przerażony.
    - Więc słuchaj! Twoim obrońcą będą twoje DOBRE UCZYNKI, a oskarżycielem- wszystko to, czemu dawałeś się uwodzić- w imię zła. Od ciebie samego zależy, która strona wygra, czy zostaniesz potępiony. Zaczynajmy więc.
Pierwsi niech wypowiedzą się obrońcy...
Sędzia Czas pokazał Człowiekowi, jak na jawie, jego dobry uczynek, gdy jako nastolatek pomagał codziennie starszej już sąsiadce w pracach domowych ( koszenie trawy, wyrzucanie śmieci). Nigdy nie wziął za to ani grosza.
Następna scena odbywała się w parku. Człowiek, jako siedmioletni chłopiec podał swojej chorej mamie, właśnie upadający notatnik,
   - Dziękuję synku, kocham cię- powiedziała z uśmiechem, i pocałowała go.
   - Ja też cię kocham...
Wtedy właśnie pierwszy raz od dawna zakręciła się w jego oku łza, przypomniał sobie tamten piękny moment. Nikt już dawno nie mówił mu tak ciepłych słów, i działało to także odwrotnie...
   - Dobrze, wysłuchajmy teraz argumentów oskarżycieli.
Wyświetlił, niczym na filmie, młodego chłopaka pod szkołą, kopiącego młodszego kolegę, leżącego bezwładnie na ziemi. Tak...to był Człowiek. W tej chwili zrobiło mu się bardzo przykro, dziwnie w sercu, poczuł żal.
   - Gdybym mógł...- zaczął...nie mógł mówić dalej, słowa zacisnęły mu się w gardle.
   - Proszę nie przerywać rozprawy! Proszę wnieść kolejne dowody!
   - Na szali został ostatni dowód oskarżający Człowieka. Było to w jego 30 rocznicę urodzin. Ciepły, wiosenny poranek. Wyjechał z żoną nad morze, odpocząć od codziennych obowiązków.
Pobyt zapowiadał się pięknie...Jednak...
- Dlaczego mi to robisz?? Nie pozwalasz mi wyjechać?? Przecież bardzo dobrze zdajesz sobie sprawę, że w Holandii są większe zarobki niż tu!! Jesteś nie fair w stosunku do mnie! - wykrzykiwał w złości.
   - Kochanie, pieniądze naprawdę nie są najważniejsze, kocham cię, i nie chcę byś wyjeżdżał tak daleko- odpowiedziała mu spokojnie, i próbowała go przytulić...jednak wtedy...
  - Daj mi święty spokój!- krzyknął, i odepchnął ją tak mocno, że uderzyła głową w drzwi.
On w furii wybiegając z mieszkania, nie zauważył tego. Gdy wrócił następnego dnia, żony nie było w domu. Nie wiedział co robić.Parę dni później dowiedział się, że żona jest w szpitalu. Pojechał tam...
   - Myślałaś, że weźmiesz mnie na litość! Chcę rozwodu!- wykrzyczał jej, i zaczął śmiać się szyderczo...Nigdy nie przypuszczałby, że tak się to zakończy...
Miesiąc później byli już obcymi dla siebie osobami.   Żona nie cieszyła się jednak długo wolnością. Zmarła, na skutek późniejszych powikłań po upadku, w dniu kłótni z mężem.
Niczego nieświadomy Człowiek wiódł z pozoru spokojne, szczęśliwe życie...Sława, pieniądze...Czuł podświadomie, że jednak czegoś mu brakowało...niestety do tej pory nie dowiedział się czego...

- Wygląda na to, że to już wszystkie dowody w tej sprawie. Czy Człowiek chce coś wnieść na swoją obronę?

_ Więc...ja...yyy...- Człowiek zaczął się jąkać.
Po chwili dało się usłyszeć cichy szloch, który stopniowo zaczął przeradzać się w bardzo głośny płacz. Płakał Człowiek. Ten Człowiek, zapomniany, kruchy, czuły. Płakał bardzo długo...a gdy skończyły się mu łzy, powstała w jego sercu widoczna ogromna ulga. Poczuł, że narodził się na nowo.
_ Chcę tylko powiedzieć...Jeśli mogę...
-Proszę.- odpowiedział spokojnie sędzia Czas.
-Przepraszam. Przepraszam wszystkich skrzywdzonych przeze mnie.  Wiem, że nie żyłem tak, jak powinienem, chociaż miałem do tego warunki. Zmarnowałem większość swojego życia na rzeczy nie ważne, a nawet szkodliwe, które mnie niszczyły...nie rozumiałem tego, ale teraz.... żałuję.



Gdy przybiegli lekarze było już wokół chorego pełno pielęgniarek, które opanowywały sytuację, Udało się. Człowiek czuł się jak nowonarodzony. Obiecał sobie, że od tej pory będzie z całych sił starał się odróżniać rzeczy istotne od nieistotnych, i drugi raz nie popełni tych samych błędów.
Do końca życia dziękował za swoją drugą szansę ©