czwartek, 20 grudnia 2018

"Up Adek "

Wylany kubek kawy na stole, podłoga w okruchach chleba
Zbity dzbanek, pełno szkła...
Wszystko nie tak,
 przekręcone na lewą stronę, inni patrzą spode łba

Patrzą na to wszystko, trochę z obrzydzeniem,
Trochę nostalgicznie,
Przepełnieni wspomnieniem
Tego co skończyło się tragicznie...

Idą chodnikiem zwieszone łby,
Tylko łby wleczące resztę, w których całkowity brak na życie popytu
Wiatr szarpie ich ciała, prawie nie czując oporu
Drzewa kołyszą się w rytm- preludium niebytu.

Ostatni liść upadł, skonsternowany.
Może poczuł się zbędny, już niechciany
Spadając wierzył jeszcze...
Czy odejdą chwile złowieszcze?...  ©



środa, 12 grudnia 2018

Gdzie spacerują jeże?

Patrzę w świat naokoło i czasami nie dowierzam
Zamiast prezentu na święta, teraz dostajesz jeża,
On zaraża cię, wszystko w tobie się zmienia
Pętla zaciska się na szyi, kolec kłuje, ja to czuje

Ty to czujesz, on to czuje, wy czujecie, my czujemy,
Oni knują, oni plują, oni teraz nic nie czują,
Zastraszeni, zarażeni, podmienieni, brak płomieni
Iskra, która kiedyś tliła się teraz zgasła...mogiła

Jerzy jeży się na sam widok,
Perzy się niczym pomidor,
Jeśli ktoś ma tu przegrać to nie on, będzie ZEMSTA,
Będą DZIADY, będą teraz mnożyć jady.
Kto pokonać nie da rady,
Temu biada, nowa zdrada.

Drugi cios, taki los,
Kolec trafia w każde serce
Jeszcze moment, sekunda,
Czy to koniec udręce?

Ile siły jeszcze mają,
Czemu ciągle tu wracają,
Niepostrzeżenie, nieuchwytne jeże,
Ubrane w ludzkie twarze,
Kiedyś prawdziwe,
Jak stworzenia żywe, czujące, do marzeń dążące...

Myśli krążą w każdym z nas,
Jednak od kogo zależy,
Czy będziesz z jednym z jeży
Móc dać radę się zmierzyć?  ©

sobota, 21 lipca 2018

Wiadomość

Zanim ktoś zrobi mi wodę z mózgu,
Zanim podejmie za mnie tę decyzję,
I spali na stosie... o losie...

Czy wolno mi decydować,
Czego mam dzisiaj żałować?
Mam dla Ciebie nową wiadomość,
Słowo klucz: Świadomość.
©

Diagnoza

Żar goryczy rozlał się po wszechświecie
Niczym ogień z papierosa na domowym parapecie.
Rozdarte myśli, rozdarte serca,
A o co poszło? Nikt nie pamięta.

Tu szyba pęknięta, tam okno rozbite,
Nazwij jak chcesz, whisky niedopite.
Whisky niedopite...została kropla,
W tym morzy potrzeb, czy wejdziesz do środka?

Jest wiele myśli, myśli są jak narkotyk,
A prawie każda tu wróży kłopoty.
Narkotyk, to ta myśl- jeśli nie zażyjesz...
Nie zaczynaj, lub już nie żyjesz.

Brak szyby w oknie,
Brak whisky, ale jest lód.
Nie chłodzi goryczy, myśli jest tu w bród.
Każda inna, lecz wszystkie znają ten sam ból,
Diagnoza świata, ma ją swoją każdy,
I każdy sam sobie król. ©

Pomóż nam...

Krzyk w niebogłosy...jednak nikt nie usłyszy,
Krzyk jest wewnątrz, w środku tej głuchej ciszy.
Tu szumią tylko jesienne liście,
Z nieruchomych drzew zlatują,
Niby uroczyście.

Robią wkoło siebie wiele zamieszania,
Nie słyszą chłopca, cichego łkania.
Gdy dziecko się budzi, inne uczy umierania
Jeszcze nie jest za późno do jego spotkania.

Jeśli spotkasz mojego brata, moją siostrę
Gdzieś pod lipą, pod bukiem, pod dębem.
Powiedz...że czekam, ja tutaj będę,
Bo wiem, że przy nich jest moje miejsce.

Nikt inny, tylko ja...a może i wszyscy
Ci którzy błądzą wśród chmur,
Czy oni także powinni być czyści, niewinni?
By pomóc zburzyć ten niemocy mur. ©

piątek, 29 czerwca 2018

****

Pustka w głowie, nikt nie podpowie
Jakie myśli krążą w tobie?
Rymy dziś łatwo nie tworzą się nowe
Jakby zwoje -moje, mózgowe były w zmowie.

Jestem na balkonie,
Swoje myśli gonię,
Gdy jestem już o krok...
Swój zataczam okrąg.
Jak ptaki na które patrzę,
Ruszają się jakby były w teatrze...

Bezład bezradny niebezpiecznie krąży,
Do zniewolenia mojej duszy krąży.

Czekam, i czekam...wciąż nie narzekam,
Cierpliwość- to dobra cecha u człowieka
Z nią możesz wszystko w życiu wygrać,
Ważne by tylko uczciwie grać.
I z życia całymi garściami brać.

Bo...Człowieku, jesteś tylko człowiekiem,
Ta mądrość raczej każdemu przychodzi z wiekiem.
A mądrości nie przyswoisz sobie żadnym lekiem,
Żadnym specyfikiem, czy innym patentem,
Jak chcesz, to możesz być tylko pacjentem. ©

Tytuł posta...

Wiem ile muszę,
Wiem ile mogę,
Podniosę się, nawet gdy kiedyś podstawisz mi nogę.
Żyję spokojnie,
Tak jak na wojnie.
Patrzę ilu jeńców ona znów pojmie...


Ilu będzie znowu ofiar głodu, nienawiści.
Jaki jest limit ludzkich pokładów ciągłej zawiści??
Nie wiem, co przyniesie mi kolejny dzień,
Może spadnę w dół jak gwiazda,
Lub będę wielka jak cień.


Liście z drzew już dawno spadły,
Razem z nimi spadła moja rozpacz,
I chociaż zostało we mnie wiele otarć,
Każde z nich umiem rozpoznać.

Nowy dzień daje nowe życie,
Kładziesz się wieczorem, wstajesz o świcie.
Nie pozwól sobie, by żyć w niebycie,
Kreuj swoje życie jak najobficiej.

Czasem też czuję złość,
Życie ciągle daje w kość,
Ból przeszywa mnie na wskroś...
Tego stanu mam już dość. ©